ßßß
Chroniona Nazwa Pochodzenia (ChNP), to europejski znak przyznawany produktom regionalnym wyjątkowej jakości, o nazwie nawiązującej do miejsca w którym jest wytwarzany, podkreślającej ich związek z określonym regionem. Wszystkie surowce, potrzebne do wytworzenia danego produktu muszą pochodzić z określonego obszaru geograficznego oraz wszystkie fazy wytwarzania odbywać się na tym obszarze. O znak ChNP mogą ubiegać się produkty rolne przeznaczone do spożycia przez ludzi (płody ziemi, produkty pochodzące z hodowli, rybołówstwa oraz produkty pierwszego przetworzenia, będące w związku z tymi produktami) lub środki spożywcze. W Polsce póki co tylko 9 produktów ma oznaczenie ChNP: bryndza podhalańska, fasola Piękny Jaś z Doliny Dunajca, fasola wrzawska, karp zatorski, miód z Sejneńszczyzny/Łoździejszczyzny, oscypek, podkarpacki miód spadziowy, redykołka i wiśnia nadwiślanka.Z tej listy znam już dość dobrze oscypka, wiśnię nadwiślankę, bryndze podhalańską, a od niedawna także fasolę wrzawską . Tej jesieni planuję też na podkarpaciu, czyli u źródła kupić podkarpacki miód spadziowy.
Dopiero lipcowa wyprawa, do "korzeni smaku", uświadomiła mi jaką ignorantką byłam w temacie "fasola". Ja bowiem nie przepadam za tzw "suchą fasolą". Ostatni raz kupiłam fasolę do kuchni jakieś 10 lat temu, gdy potrzebowałam użyć jej jako… obciążnika do pieczenia kruchych ciast. I nawet nie pamiętam, żebym kiedyś coś z fasoli gotowała, serio, chociaż oczywiście zdarzało mi się fasolę jadać i to nawet z przyjemnością.Wyprawa szlakiem smaku odbyła w lipcu. Upalny dzień, długa trasa, padaliśmy z nóg, gdy po kilku godzinach w autokarze dotarliśmy do pierwszego przystanku - Wrzaw. Ta niewielka wieś położona jest w Kotlinie Sandomierskiej, w widłach Wisły i Sanu. Obie rzeki łącząc się tworzą wiry i odmęty - "woda wrze", stąd wywodzi się nazwa wsi - Wrzawy. To właśnie specjalnemu położeniu okoliczni rolnicy zawdzięczają, iż gleba, na której od XIX wieku uprawiają fasolę ma specjalne właściwości. Od setek lat obie rzeki często zalewały okoliczne tereny, a nawarstwiające się osady rzeczne sprawiły, iż na całym terenie powstały niezwykle żyzne, madowe gleby, wytworzył się też specyficzny mikroklimat o wydłużonym do 220 dni okresie wegetacyjnym. W takich warunkach rośnie wielkokwiatowa fasola tyczna Piękny Jaś, o niezwykłych walorach smakowych zwana fasolą wrzawską . Skórka fasoli jest najlepszą ochroną przed wysychaniem ziarna, ale jeśli gleby są żyzne, wilgotne, fasola nie musi wytwarzać grubszej osłonki ziarna.Skórka fasoli wrzawskiej jest wyjątkowo cienka, a same ziarna duże, nerkowate i lekko spłaszczone. Fasola wrzawska ma bardzo delikatną konsystencję, jest słodkawa i ma większą zdolność pochłaniania wody, niż ten sam Piękny Jaś rosnący w innym rejonie (dzięki czemu gotuje się ją krócej niż klasycznego "Jasia").We Wrzawach uprawia się fasolę od połowy XIX wieku, obecnie roczny zbiór to ok. 21 ton z 20 hektarów położonych w kilku gminach i powiatach województwa podkarpackiego.Przedstawiciele Stowarzyszenia Producentów Fasoli Tycznej "Piękny Jaś" we Wrzawach, oprócz opowieści i spaceru po polach, na których na wysokich tyczkach uprawiają fasolę, przygotowali dla nas królewską ucztę, na której oczywiście królowała… fasola wrzawska. Fasolą faszerowane były ziemniaki, z fasoli były pasztety, pieczenie i sałatki na ciepło. Prawie wszystkie dania mnie urzekły, a fasola wrzawska okazała się niesamowicie delikatna i smaczna . Chyba pierwszy raz w życiu "pokłoniłam się" fasoli.Ale oto po chwili podano coś czerwonawego w wazach - duże ziarna fasoli, kiełbasa, mięso, pomidory, czyżby… najbardziej znienawidzona przeze mnie w dzieciństwie "fasolka po bretońsku" ? Zaniemówiłam w szoku. Ponoć ta była "po wrzawsku", a nie "bretońsku", ale czułam jak skóra mi cierpnie...Otóż moi drodzy ja mam bardzo, ale to bardzo złe wspomnienia związane z fasolką po bretońsku . Nie wiem dlaczego, ale kiedyś mama gotowała ją w domu bardzo często - może to była taka "bieda-potrawa", a jadana z chlebem wystarczająco tania i sycąca, by nią wykarmić domowników? Może zwyczajnie stanowiła ukochane danie mojego ojca. Ja nad nią płakałam. Być może ten pierwszy czy drugi raz nawet mi smakowała, ajednakle nie potrafię sobie tego przypomnieć. Od najwcześniejszych lat nienawidziłam "fasolki po bretońsku" i nie jadłam jej dobre 25 lat albo dłużej. Fasolką można mnie było z domu wygnać i skazać na śmierć głodową.Nie miałam wyjścia, tak gościnnym i miłym gospodarzom się nie odmawia, no i to była fasola po wrzawsku, a nie "bretońsku". Poprosiłam o małą, maluśką porcję, tak z grzeczności. Po pierwszej, czy drugiej łyżce jednak kompletnie "popłynęłam". Doskonale delikatna fasola, cudowny smak wędzonej kiełbasy, mięsa, pomidorów i ziół. Byłam zachwycona! Pozostali uczestnicy wycieczki oddali się dyskursom i rozmowom, ja zaś popędziłam do kuchni po przepis na wyśmienitą fasolę po wrzawsku .Autorką potrawy była żona pana Wacława Pyrkosza, Przewodniczącego Stowarzyszenia Producentów Fasoli Tycznej "Piękny Jaś" we Wrzawach . Pomęczyłam ją o szczegóły i według jej przepisu przygotowałam kilka dni temu fasolę wrzawską moim domownikom. Byłam przekonana, że to danie dla mnie i męża, no może najstarszy nastolatek także doceni smak. Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu, ale i wielkiej radości, fasolą po wrzawsku zachwyciły się również młodsze dzieci. Nawet nie wiecie, jak miło było usłyszeć od córki "dokładkę poproszę".Stali czytelnicy już wiedzą, że moje najukochańsze dania, wyniesione z maminej i babcinej kuchni podpisuję na blogu etykietą " kuchnia z serca domu ". Fasola po wrzawsku mimo, iż ugotowana pierwszy raz w życiu, z przepisu, który nie pochodzi z mojego domu rodzinnego, na stałe wpisuje się do tego właśnie, ukochanego kajetu. Cudowne, proste, wyśmienite danie kuchni polskiej.Nie jest jednak łatwo kupić fasolę z Wrzaw. Zapolujcie koniecznie na fasolę wrzawską, napiszcie do pana Pyrkosza (klik), dopytajcie, gdzie można ją kupić, czy wyślą pocztą za pobraniem. To największy mój żal, że nie mogę jej jeszcze kupić w lokalnym sklepie. Mam nadzieję jednak, iż z czasem to się zmieni.
