Wykonanie
Lubella prawie przyjechała do mnie bo do stolicy w związku z czym chętnie wybrałam się na
makaronowe warsztaty... poznałam bardzo fajnych ludzi, przynajmniej tych, którzy chcieli poznać również mnie :) w tym Marcina który wręczył mi identyfikator ..pierwszy zresztą jaki otrzymałam z logo, które zrobiła Paulina Mrówka.. mistrzyni :)Co przygotowano dla makaroniarzy? po pierwsze fajny wspólny stół na którym było mnóstwo chabrowych szklaneczek z pięknymi tulipanami..przyciągały niesamowicie wzrok:) poczęstunek czyli
kawa,
herbata i ciasta... nie wiem czy ktoś je piekł we własnej kuchni ponieważ nie spytałam ale jabłecznik był pierwsza klasa :)) co do lubienia słodkości to chyba wszyscy się zorientowali, że lubię..oj bardzo, w końcu nie byłabym cukiernikiem gdybym zamiast słodkiego wybrała
kiełbasę:)

ale ...
makarony to moja druga miłość... co prawda wolę zdecydowanie bezmięsne wersję czyli
szpinakowo-
miętowe zestawienie, z
rukolowym pesto czy
sosem pieczarkowym... jednak z grupą w jakiej byłam udało nam się wspólnie upichcić
makaron z polędwiczką wieprzową na sposób azjatycki z dużą porcją
czosnku,
imbiru,
chili...
pole do popisu było niesamowite, każda grupa miała inny kawał mięsiwa i inną wizję podania
makaronu i to chyba było najfajniejsze... twórczość, która musiała współgrać z naszym podniebieniem, dodatkami jakie wybraliśmy. Trochę mało garnków było w wyposażeniu i kuchenki średnio nagrzewały nasze patelnie jak na stir fry ale dało się naszą potrawę przyzwoicie podać..


wygląd dań naszych koleżanek kusiło do podkradania ale ja... podjadałam tylko
sery które na nieszczęście znajdowały się zbyt blisko kucharza

, który miał również swoją misję :) misję wykonał idealnie...
mięso z
łososia rozpływało się w ustach...przygotowane metodą sous vide jest idealne! inaczej jest to gotowanie
mięs czy ryb w opakowaniu próżniowym, które zachowuje smak, jakość i co ważne umożliwia utrzymanie precyzyjnej kontroli nad temperaturą gotowanego produktu. W przypadku
ryby metoda ta sprawdza się idealnie choćby ze względu na kolor podanej
ryby który nie podlega zmianie i co dla mnie akurat ważne
białko się nie ścina i
ryba nie
traci swojej apetyczności :)


Oczywiście po ugotowaniu i sprzątnięciu naszych stanowisk przygotowałyśmy stół z pysznościami,które zostały przez nas wykonane... najszybciej chyba zeszła
kaczka Izy, którą posądzono o kaczkarstwo w sensie, że robi najlepiej i najczęściej :)) Grażyna z
Asią i Martą wysmyczyły wspaniałą
cielęcinę a jeszcze inna grupa roladki z
kurczaka nadziane
szpinakiem... a ponieważ
szpinak bardzo lubię nie omieszkałam spróbować.. pyszne było bardzo:)Miło było poznać Joasię z którą w każdą sobotę spotykam się przy piekarniku podczas wypiekania
chlebów oczywiście wirtualnie.. ale jaką mamy radochę widząc w późniejszym etapie nasze wypieki :)) Dziękuję Marcinowi i całemu zespołowi za zaproszenie i polecam się na przyszłość :) aa i dziękuję za pyszny upominek i naczynie do zapiekania..przyda się na pewno:)








