Wykonanie
Serca, kwiatuszki, misie, całuski, lizaki, karteczki, cukiereczki,
ciastka,
ciasteczka, pierniki,
lukier, słodkości i jeszcze raz słodkości ! Walentynki... Ah, jak wspaniały czas dla ludzi w związkach wolnych :D 50% dziewczyn użala się dziś nad sobą, jak to są same, samotne, niekochane a Claudia co ? Robi naleśniki :D Więc moje drogie, dziewczęta,
panie (a może nawet gdzie-nie-gdzie i panowie) koniec smutku ! Bierzemy patelnię, miskę i mieszadełko i do dzieła!

Potrzebujecie:baaaardzo dużą szklankę
mąkijedno
jajorównie duuużą szklankę
maślanki (ja nie miałam- dałam
mleko wymieszae pół-na-pół z
jogurtem naturalny, chociaż później do mnie dotarło, że przecież mógł byc
truskawkowy- do koloru..)kilka łyżek
cukru pudru1 łyżka
proszku do pieczenia1 łyżka
sodykilka łyżek
oliwy (u mnie z
orzechó archaidowych, nie musiałam dodawac już aromatu, orzechowa nuta tańczyła po calutkim domu !)szczypta
soliew. dodatki, tj. barwniki,
suszone owoce,
bakalie itp.)Co robicie:mieszacie
mąkę z
cukrem pudrem, proszkiem i
sodąmieszacie
jajko z
maślanką i
oliwąwlewacie mokre do suchych i krótko ale dokładnie mieszaciejeśli macie jakieś dodatki, wsypcie je terazodstawiacie na chwilkę, postukajcie kilka
razy miską o stół, by pozbyc się bąbelków powietrza na leciuteńko przetartej tłuszczem teflonowej patelni wylewacie porcję masysmażycie ok. 1-2 minuty z jednej strony, przewracacie, i ok. 0 , 5 minuty z drugiejpodajecie z czym Wam się podoba albo zanosicie wiecznie głodnym ludziom w szkole, którzy zjedzą je nawet na sucho :D

(tak, nie patrzcie nawet na moją patelnię, bo kuchnia podczas chociażby robienia
chleba przypomina pobojowisko :D)Foremkę (która oficjalnie jest do
jajek) zakupiłam w Oriflame, na przed-walentynkowych wyprzedażach)

No to odliczamy :D

Raz...

Dwa...

Trzy...

Czteeeery...

Jeeeeszczeeee !

SZEŚC !I to słynne "coś" przywiezione z Włoch. Nie mam pojęcia co to jest. Ma zapach przypominający olejek różany, ale bardzo delikatny, jednak smaku nie ma żadnego. Kupiłam "to" w jednym z włoskich marketów podczas postoju, podobnie jak 3/4 włoskiego stoiska dla cukierników :D Ma zupełnie wodnistą konsystencję. Wystarczy łyżeczka do
herbaty a barwi pół litrowe ciasto na taki kolor, jak moje dzisiejsze penkejki. Jeśli ktoś z Was wie, co to jest, lub posługuje się dobrze włoskim to byłabym wdzięczna gdybyście dali znac : )

Spakowane dla moich "singielek" z klasy. Kiedy tylko otworzyłam pachnące orzeszkami pudełeczko, nagle, jakoś natychmiast wszystkie zapomniały o walentynkach :D

I jeden dla mojej mamy, największy ! Był wielkości całej mojej patelni. Jak widzicie, na szerokość jest jak 1 1/2 mojej dłoni. A moja dłoń nie grzeszy małymi rozmiarami..

Do akcji