Wykonanie

Popularne wśród "zielonych" danie w nowej szacie ;) Brzmi dziwnie? Ale dobre jest :) Roboty przy tym i dużo i mało, zależy, jak na to patrzeć. Hummus trzeba wcześniej przygotować, no i naleśniki usmażyć ale reszta to już moment.Dla tych, co zupełnie nowi w temacie:Po pierwsze - co to jest hummus? Pasta z
ciecierzycy.A co to jest ciecierzyca? ;) Takie kulki podobne do
grochu tylko większe, zresztą inaczej zwane
grochem włoskim.
Ciecierzyca zawiera bardzo dużo
białka, dlatego obok
fasoli powinna być mile widzianym gościem w naszej kuchni... Ma zaskakujący jak na strączek, lekko
orzechowy smak, dlatego smakuje świetnie w różnej postaci a mnie osobiście przypadła do gustu o wiele bardziej, niż
soja.
Ciecierzycę, podobnie jak
fasolę, namaczamy przez noc, zmieniamy
wodę i gotujemy do miękkości.Można też (wersja dla nie mających czasu na 2-godzinne gotowanie strączków) kupić ją w puszcze lub słoiku, gotową do jedzenia. Jeśli gotujemy sami w domu, solimy dopiero po ugotowaniu! (inaczej nie zmięknie).Oprócz
ciecierzycy w skład hummusu obowiązkowo wchodzi
sezam,
czosnek,
cytryna,
oliwa, no i
przyprawy wg uznania,
sól,
pieprz, dowolne dodatki.

I teraz tak - jeśli chodzi o
sezam, szkoły są różne. Można użyć gotowej pasty z
sezamu czyli tahini, można zmielić wcześniej
sezam w młynku, ja natomiast idę po najmniejszej linii
oporu czyli blenduję go razem z pozostałymi składnikami na hummus.Niektórzy
sezam prażą, ponoć ma wtedy bardziej
sezamowy smak. Ja tego nie robię - raz, że przy jedzeniu nie lubię robić rzeczy niepotrzebnych, dwa, że boję się, że mi zgorzknieje.Nie prażony
sezam jest też zdrowszy (wspaniałe źródło wapnia, po co go marnować?) więc dla mnie wybór jest prosty :)Co do ilości składników na hummus - u mnie jest to duży kubek
ciecierzycy suchej (po namoczeniu wyjdzie trochę więcej), pół kubka
sezamu na początek, 5-6 ząbków
czosnku, 1 cała
cytryna (bez skórki i pestek oczywiście!), chlust
oliwy, łyżeczka
soli i trochę
wody. Wszystko razem siup do blendera i... hummus gotowy :) Osobiście na koniec dosypuję jeszcze garść
sezamu i tylko mieszam, bo bardzo lubię takie ziarenka
sezamu do rozgryzania.Każdemu, kto robi hummus po raz pierwszy polecam próbowanie z własnymi proporcjami, tzn. zblendować
ciecierzycę z
sezamem i po trochu dodawać
czosnku,
cytryny i
soli, bo może się okazać, że wolicie tę pastę mniej
czosnkową albo mniej kwaskową albo wręcz przeciwnie - jeszcze bardziej doprawioną, niż ja.

Ok, teraz naleśniki. Mój podstawowy przepis na wegańskie naleśniki znajdziecie tutaj .Do tego dania użyłam naleśników z
mąki pszennej razowej, dlatego do ciasta dodałam zdecydowanie więcej
wody. Ile dokładnie? Nie wiem, na oko :) Tak, żeby naleśnik dobrze rozprowadzał się na patelni. Przyznaję się bez bicia, że każdy smażyłam na odrobinie
oleju. Wyszły boskie, kilka zżarłam od razu, na sucho :D

Teraz zaczynamy zmierzać do wyprodukowania tytułowego dania. Każdy naleśnik smarujemy hummusem - gruuuuubo :)Następnie na połowę układamy SUROWY, porządnie umyty wcześniej
szpinak (całe liście, tylko łodygi odcięłam).

Składamy na pół i ściskamy brzegi jak w pierogach. Mając gotowe 2 sztuki układamy je na rozgrzanej patelni z odrobiną
oleju i rumienimy chwileczkę z obu stron. W międzyczasie szybko szykujemy następną porcję.Już na talerzu na wierzch naleśników dokładamy jeszcze łychę hummusu i... SMACZNEGO :)

Jednej rzeczy tylko żałuję i zrobię to następnym razem - z ugotowanej
ciecierzycy warto zostawić porcyjkę całych
groszków i włożyć je
potem do środka naleśników; byłoby coś do chrupania pomiędzy hummusem i
szpinakiem.Ale i tak bardzo fajnie się to jadło, surowy
szpinak w ciepłym naleśniku - super :)