Wykonanie
Ostatnie dni przyniosły chłód i deszcz. Znów zamiast
lodów dla ochłody zaczęłam marzyć o daniach rozgrzewających i sycących. Naszła mnie więc ochota na coś
ostrego i kremowego zarazem, a nic nie spełnia lepiej tych kryteriów niż pokaźna porcja
curry.Niestety nie miałam pasty
curry, ani składników, których się do niej używa oryginalnie. Postanowiłam więc uprościć ten przepis i dostosować do produktów, które łatwo mi było zdobyć.
Mleko kokosowe, na szczęście, można już zdobyć w większości większych sklepów. Polecam wybrać się po nie do Lidla, bo tam jest tanie i większa puszka niż widziałam w innych sklepach.
Warzywna mrożonka azjatycka, również jest ogólnodostępna, podobnie jak zwykła
przyprawa curry.
Ryż tajski jaśminowy (jest w Lidlu) można zastąpić zwykłym. Polecam Wam to danie, zwłaszcza jeśli nie chcecie wydawać góry pieniędzy na orientalne składniki, lub po prostu nie macie do nich dostępu.Moim zdaniem ta wersja wcale nie ustępuje w niczym oryginałowi. Może tylko "lans" mniejszy ;)Moje
curry
Składniki:podwójna
pierś z kurczakadwa ząbki
czosnkuczerwona cebulakilka suszonych
ostrych papryczek (ja dałam 5 malutkich i było piekło na ziemi - uważajcie!)puszka
mleka kokosowegoopakowanie mrożonych chińskich warzyw (bez przypraw)mieszanka
currysok z jednej
cytryny (lub
limonki - będzie bardziej azjatycko)
sól,
pieprzoliwa do smażenia
ryż jaśminowy (lub zwykły) do podania
Pierś z kurczaka kroimy w kostkę.
Cebulę siekamy,
czosnek ścieramy na drobnych oczkach, lub przeciskamy przez praskę. Papryczki kruszymy.Na patelni rozgrzewamy
oliwę. Wrzucamy
cebulę,
czosnek, papryczki. Gdy
cebula się zeszkli wsypujemy łyżkę
przyprawy curry, smażymy chwilę i wrzucamy
mięso. Smażymy aż się zrumieni. Dodajemy warzywa i smażymy aż będą ciepłe. Dodajemy
sok z cytryny i
mleko kokosowe. Dusimy całość około 15 minut.Doprawiamy
solą i
pieprzem do smaku.Podajemy z ugotowanym
ryżem.Smacznego!
