Wykonanie

Tak wiem, wiem już po tłustym czwartku, ale cóż ja w tym roku działam z lekkim opóźnieniem tak więc u mnie pączki w
poście. Delikatne i puszyste małe pączusie, bo akurat takie zrobiłam. Z podanych składników wychodzi około 25-26 pączków, stanowczo za mało. Najlepsze jakie do tej
pory zrobiłam, choć początkowo miałam wątpliwości co do konsystencji ciasta, bo było bardzo rzadkie, ale takie ma być.Składniki:10 kopiastych łyżek
mąki4 dag
drożdżyskórka otarta z jednej
cytryny1/2 szklanki
mleka10 dag
masła3 łyżki
cukru6
żółtekmarmolada wieloowocowa2 łyżki
soku z cytryny1 szklanka
cukru pudrutrochę
wody
Do
mleka z
drożdżami dodajemy 5 kopiastych łyżek
mąki.

Dokładnie mieszamy i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.



Żółtka ucieramy z
cukrem i startą
skórką cytryny.



Do utartych
żółtek dodajemy wyrośnięty rozczyn, resztę
mąki, roztopione i sklarowane
masło(czyli
masło roztapiamy i łyżką z wierzchu ściągamy piankę).

Wszystko dokładnie mieszamy i odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce.


Kiedy ciasto przynajmniej podwoi swoją objętość wówczas wyjmujemy je na blat podsypany
mąką.

Lekko wyrabiamy podsypując
mąką i rozwałkujemy na placek grubości 1 cm. Szklanką wycinamy pączki.




Ja paczki piekłam we frytkownicy nagrzanej do 180'C bez koszyczka i piekłam po 6-7 pączków z każdej strony po 4 minuty.


Pączki po usmażeniu wyjmujemy na talerz wyłożony papierem ręcznikowym

Cukier puder mieszamy z
sokiem z cytryny i dodajemy stopniowo
wodę tak aby konsystencja lukru była taka jak gęstej
śmietany. Pączki jeszcze ciepłe nadziewamy
marmoladą.

I zaraz po nadzianiu maczamy je z jednej strony w lukrze i odkładamy metalowy ruszt. Smacznego !!!









