Wykonanie
W dzieciństwie nie rozumiałam, jak można zajadać się
chlebem z taką ilością tłuszczu. Co innego świeża
bułka z prawdziwym
masłem i
żółtym serem. Ale smalec? I jeszcze te skwarki...Zmora!Teraz wszystko mi się pozmieniało. Wyrosłam chyba na "prawdziwego faceta", ponieważ nic więcej, jak pajda chrupiącego,
wiejskiego chleba posmarowanego grubo
smalcem nie jest mi do szczęścia potrzebna.I tu muszę od razu dodać, że mieszkając w Gdańsku nie byłam świadoma, jak smaczny może być prawdziwy
wiejski chleb na zakwasie. W Bełchatowie o taki o wiele łatwiej. Wystarczy się lekko poświęcić: w sobotę nastawić budzik na godz. 8 i szpagatami polecieć na rynek po połówkę wiejskiego...Połówka starcza dla mnie i dla Sebastiana na cały tydzień. Cały bochenek jest zarezerwowany dla prawdziwych twardzieli, którzy
chleb jadają nawet na obiad :)
Smalec już kiedyś pojawił się na tym blogu. Był jednak całkiem inny, wręcz zwyczajny. Przetopiona
słonina, odrobina
boczku, dodana
cebulka z
jabłkiem,
majeranek oraz szczypta
curry. Teraz zaszalałam i przetopiłam spory kawałek samego
boczku. Prócz "standardowych" dodatków urozmaiciliśmy
smalec suszonymi śliwkami...Pycha! Musicie sami spróbować!

Plusem jest również fakt, że teraz "skwarków" starczy dla każdego! Praktycznie ciężko w nim znaleźć biały tłuszczyk.Składniki:500g
surowego boczku2 średniej wielkości białe
cebuleduże, twarde
jabłko5 suszonych
śliwekłyżka
majerankupół łyżki
soliOdcinamy skórę z
surowego boczku i idąc na łatwiznę mielimy go. Dla tych bardziej cierpliwych można pokusić się o pokrojenie w drobną kostkę.Na średni ogień wrzucamy zmielony/ pokrojony
boczek i pozostawiamy do wytopienia i lekkiego zrumienienia
mięsa.Po ok. 15 minutach dodajemy obrane i pokrojone w kostkę
jabłko oraz drobno pokrojone
śliwki. Na koniec ( po kolejnych 10-15 min.) dodajemy
cebulę, aby się nie przypaliła oraz
majeranek z
solą.Pozostawiamy całość na ogniu przez 5minut i przelewamy do słoiczka, pojemnika lub miseczki, którą pozostawiamy do ostygnięcia, a następnie wkładamy do lodówki.