Wykonanie
Na 3-4 porcje:1 średnia
dynia (o średnicy ok 30 cm)1
marchew1
pietruszka3
łodygi selera naciowego5 łyżek
oliwy z oliweksólpieprzpaprykaWarzywa myjemy i osuszamy.
Dynię rozkrawamy, obieramy i oczyszczamy z pestek,kroimy na nieduże kawałki i układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia - polewamy 3 łyżkami
oliwy z oliwek i zapiekamy przez 20 minut w temperaturze 200 stopni.
Marchewkę i
pietruszkę obieramy i ścieramy na tarce jarzynówce (duże oczka).
Seler kroimy na nieduże kawałki.W średniej wielkości garnku rozgrzewamy
oliwę i wrzucamy rozdrobnione warzywa, chwilę podsmażamy. Dodajemy
dynię, dolewamy około 3-4 szklanki
wody i gotujemy razem aż warzywa zmiękną. Doprawiamy
solą,
pieprzem,
papryką.Podajemy na gorąco z grzankami.SMACZNEGO :-)W piątek minął rok od kiedy po raz kolejny postanowiłam schudnąć i wyszłam z domu pobiegać.Ten rok kosztował mnie dużo wysiłku, ale nie
mogę powiedzieć, żeby ten czas nie był dla mnie przyjemny. Na początku myślałam, że
będę musiała trzymać ostrą dietę i nie wiem jak mocno wytężać siły. Tak naprawdę wystarczyło ograniczyć spożywane
słodycze, trzymać się pięciu niedużych posiłków dziennie i regularnego treningu biegowego, a samo bieganie szybko zweryfikowało mój sposób odżywiania oraz jakość spożywanych posiłków. Po prostu nie da się uprawiać
sportu jedząc byle co.Początki oczywiście były ciężkie - bieg 3 km trwał ponad 40 minut i był to w
sumie marszobieg, ale z każdym dniem czułam się coraz lepiej. Minął rok i nadal nie należę do osób bijących rekordy, ale teraz w 70 minut jestem w stanie przebiec 10 km - to dla mnie bardzo dobry wynik :-) Przez ten rok, a właściwie przez pierwsze 6 miesięcy pozbyłam się 15 kg. Teraz dbam o to aby utrzymać tą wagę, przy okazji rzeźbiąc sylwetkę.Wiem, że jeśli byłabym bardziej stanowcza osiągnęłabym lepsze
wyniki. Ale postanowiłam sobie, że to ma być przede wszystkim przyjemność. Posiłki mają być smaczne, ja mam nie być wiecznie głodna, a bieganie ma być czasem tylko dla mnie - i jak możecie zobaczyć poniżej - to naprawdę zadziałało, choć na początku sama miałam sporo wątpliwości ;-)Tak więc pamiętajcie - wszystko jest możliwe - wystarczy wstać z kanapy i zacząć działać. Każdy mały kroczek przybliża nas do upragnionego celu!A oto moje dzisiejsze bieganie ;-)