ßßß
Odpoczywam. Dziś prawdziwie odpoczywam :)Zarówno psychicznie jak i fizycznie.Delektuję się piękną pogodą,coraz cieplej grzejącym słońcem,piękną zielenią listków na drzewach, ptakami, któreradośnie ćwierkają, popiskują, śpiewają...Ani jednej chwili nie spędziłam dziś w kuchni.Obiad przygotował i podał mój Mężczyzna.Zaskoczył mnie i zachwycił.Jedliśmy smażonego lina z ryżem, czerwoną cebulą i sosem żurawinowym na bazie wina.Rewelacja.Zawsze uważałam, że mężczyźnisą doskonałymi kucharzami, często o wiele bardziej lepszymi niż niejedna kobieta.Dzisiejszy obiad po raz kolejny utwierdził mnie w tym przekonaniu.Perfekcyjnie dobrane smaki, wyważona kompozycja przypraw, fantastyczne ułożenie na talerzu.Zawsze spożywałam wyłącznie ryby morskie.Mój ukochany nauczył mnie, a właściwie uczy cały czas i przekonuje do ryb słodkowodnych.Jadłam już leszcza, okonia, płotkę, no i karpia, naturalnie.Przyznać muszę, że zaczynam lubić te ryby. Okazuje się, że dobrze przyrządzone,wcale nie posiadają zapachu mułu.Są delikatne i smaczne.Z lina, niektórzy robią nawet flaczki. Na razie degustuję, przyglądam się i notuję w pamięci.Może kiedyś wybierzemy się na prawdziwy połów ryb?Na razie daleko mi do tego, ale kto wie, ponoć świeżo złowione rybki smakują najlepiej... ;)