ßßß Cookit - przepis na Sernik w czekoladowych nawiasach

Sernik w czekoladowych nawiasach

nazwa

Wykonanie

Chodzi toto i jęczy o czekoladowy sernik, znów i znów. Dwa razy już robiłam, przy czym raz prawie cały poszedł do śmieci, bo Lepsza Połowa uznała, że w ramach bezpieczeństwa koniecznie należy wyłączyć prąd w mieszkaniu wyjeżdżając na trzy dni. Okazało się, że lodówka też działa na prąd, kto by się spodziewał.
Odmówiłam robienia po raz kolejny takiego samego czekoladowego sernika, wymyśliłam sobie za to sernik, który z zewnątrz będzie czekoladowy, a w środku kremowo-waniliowy. No i jest. Pyszny jak nigdy, całe szczęście, że czasem mam ochotę odejść od mojego ukochanego New York Cheesecake ;)
Sam sernik jest zmodyfikowaną wersją niebiańskiego sernika od Doroty. Zakochałam się w tym serniku! Jest ekspresowy w wykonaniu, nie ma żadnych wymyślnych składników, i jest bez żadnego dodatku tłuszczu. Minimum pracy, maksimum sernika ;) Do tego chrupiąca polewa czekoladowa, i można się zajadać.
Składniki, jak powyżej widać:
900g twarogu sernikowego
2 całe jajka
3 białka
1 łyżka ekstraktu waniliowego
3/4 szklanki cukru
Paczka ciasteczek czekoladowych (u mnie "San", Połówka coś w sklepie mówiła o lokalnym patriotyzmie...)
2 mleczne czekolady (no dobra, tego nie widać)
1-3 łyżek śmietany 22%
Czas wykonania: 2h
Koszt: 13-14zł
Wykonanie:
Pół paczki ciasteczek gnieciemy na proszek. Mój ulubiony sposób, to wrzucenie ciasteczek do reklamówki, a następnie wałkowanie jej wałkiem (albo butelką ;)), od czasu do czasu przesypując. Można to też robić ręcznie czy w blenderze, ale reklamówki nie trzeba później myć, a sposób jest szybki i bardzo efektywny. Ciasteczka wysypujemy na tortownicę z papierem do pieczenia, rozmieszczamy równomiernie.
W misce miksujemy twaróg z cukrem i ekstraktem waniliowym. Dodajemy najpierw całe jajka, po jednym, miksując tylko tak długo, aż masa będzie połączona, nie dłużej. Następnie dodajemy (nieubite!) białka. Uwaga przy rozbijaniu jajek! Zachowajcie żółtka ostrożnie wrzucając je do małego kubeczka, tak, żeby ich nie podziurawić. Zaraz wyjaśnię czemu :) Miksujemy białka po jednym. Masy sernikowej nie miksujemy dłużej niż trzeba - zbyt napowietrzony sernik urośnie za bardzo, może uciec nam z tortownicy. Wylewamy masę na ciasteczka, wygładzamy ją łyżką.
Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 165 stopni. Pieczemy ok. godziny. Sernik nie zetnie się całkowicie - najlepiej sprawdzić jego gotowość uderzając nożem w bok tortownicy. Jeżeli nie widać wyraźnych, rozchodzących się "fal", to sernik jest gotowy i można go wyjąć. Pośrodku pewnie będzie jeszcze dość galaretowaty.
Po wystudzeniu szykujemy polewę - w mikrofalówce lub w kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę. Następnie, w zależności od tego jak miękką polewę chcemy uzyskać, dodajemy śmietanę. Ja dodałam tylko jedną łyżkę, więc moja polewa jest dość twarda - stąd jej wygląd :) polecam dodanie jednak większej ilości śmietany, ze względu na to, że sernik trzymamy w lodówce, i po wyjęciu polewa jest dość twarda - ciężko ją przebić łyżeczką. Więc następnym razem dodam więcej śmietany.
A co z żółtkami? Powszechnie wiadomo, że białka świetnie się mrozi i przechowuje w zamrażarce. A co z żółtkami? Ich już zamrozić nie można, a pozostawione same sobie w lodówce bardzo szybko wysychają. Ale! Jeżeli ostrożnie rozbijemy jajka, i żółtka nam się nie rozleją, to po wbiciu ich do kubeczka można je zalać zimną wodą. Po wstawieniu do lodówki można je tak przechowywać do kilku dni.
Wkrótce pokażę wam, co z tymi trzema posernikowymi żółtkami można zrobić :)
Źródło:http://iamnotevenhere.blogspot.com/2012/06/sernik-w-czekoladowych-nawiasach.html