Wykonanie

W życiu nie ma ponoć przypadków... a ja coraz bardziej zaczynam w to wierzyć. Bo choć
masło klarowane znam od dobrych kilkunastu lat i choć zawsze w było ono w mojej lodówce, to ostatnimi czasy częściej używałam jednak
oleju kokosowego. W tym roku
masło klarowane miało swój wielki powrót i pewnie gdyby nie przypadek nadal używałabym
masła kupnego, bo tak było mi wygodnie.Ale ten przypadek (których ponoć nie ma...) sprawił, że ja osobiście nie kupię już nigdy gotowego ghee, albowiem moje
masło klarowane zostało delikatnie "ochrzczone" (chyba
olejem). Wystawione z lodówki po kilku minutach stawało się lekko płynne, obok stało zwykłe
masło i było twardsze od tego "niby klarowanego". To był u mnie decydujący moment by zacząć
masło klarować samemu. Wówczas jeszcze nie wiedziałam, że to domowe
masło, to zupełnie inna bajka. To kupne nigdy nie miało takiego aromatu..., to domowe jest wprost cudowne, pachnie nie tylko lekko
orzechowo, ono ma wręcz aromat karmelu, cudo, cudo, cudo, ot po prostu. Kto jeszcze nie próbował przygotować swojego
masła klarowanego (ghee) polecam. Przepis jest bardzo łatwy, a efekt końcowy powala na kolana. Dla mnie to było zaskoczenie na maxa, wcześniej nie pomyślałam, że własnoręczne przygotowanie ghee jest tak banalnie proste.
Masło klarowane (ghee), jest to
masło oczyszczone. W trakcie procesu podgrzewania oddzielają się od siebie warstwy substancji stałych (zanieczyszczenia) i ciekłych (czyste
masło).W efekcie otrzymujemy najzdrowszy tłuszcz, którego możemy używać do smażenia, pieczenia, gotowania, a nawet do smarowania kanapek (moje Dziecię przez kilka dni jadało kanapki tylko z
masłem klarowanym...)
Masło klarowane działa łagodząco na układ pokarmowy, przyspiesza gojenie ran i stanów zapalnych. Poprawia wchłanianie oraz wartość odżywczą pożywienia.Sklarowane
masło jest prawie czystym tłuszczem, nie zawiera kazeiny i laktozy. Jest dobrze tolerowane przez osoby uczulone na laktozę
mleka (
białko już raczej nie... )Bardzo popularne w kuchni indyjskiej i pakistańskiej.Coraz bardziej popularne także i u nas. Kiedyś trudno dostępne, teraz do kupienia chyba w każdym sklepie spożywczym.Do klarowania kupujemy dobre jakościowo
masło (ja tradycyjnie kupuję
masło z ukwaszonej
śmietany, nie ma sobie równych) wybór
masła pozostawiam jednak Wam, ważne by miało 82% tłuszczu pochodzenia zwierzęcego i było bez dodatków roślinnych... Potrzebujemy także garnka o grubym dnie i łyżki do zbierania szumowin. Gotowe
masło warto również przecedzić przez kilka warstw gazy lub przez filtr do
kawy (ten pierwszy sposób chyba lepszy, przez filtr przelatuje bowiem baaardzo wolno...). Można również delikatnie zlać tłuszcz bez dolnej warstwy (
białko) bez filtrowania.Ja klaruję od razu 4 kostki
masła, czyli 1kg. Otrzymuję z tego ok.700g czystego tłuszczu. Wczoraj miałam np.730g, poprzednio gdy użyłam innego
masła, gotowego produktu było trochę mniej...Takie
masło można przechowywać ponoć w temperaturze pokojowej nawet kilka tygodni, w lodówce nawet do 15 miesięcy. Ja swoje mam jednak zawsze w lodówce. Warto więc przygotować od razu większą ilość, "by nie stać ciągle przy garach"... Tym bardziej, że takie
masło można dodawać nie tylko do ciast (ja piekłam już na nim babkę, wyszła cudnie
maślana), ale praktycznie do wszystkiego: do
kasz, warzyw,
mięs, itp,itd.Składniki:- 1kg dobrego
masła 82% tłuszczu- garnek z grubym dnem- łyżka
Masło przełożyć do rondla z grubym dnem i na średnim palniku doprowadzić do wrzenia.

Następnie zmniejszyć palnik na minimum (u mnie na "1") i podgrzewać mieszając ok.30-35 minut (klarując mniejszą ilość
masła, czas będzie krótszy). W trakcie grzania oddzielają się warstwy: na górze i na samym dole wydziela się warstwa
białka i kazeiny (którą odrzucamy), w środku klaruje się czysty tłuszcz.


W miarę tworzenia się piany zbieramy ją delikatnie łyżką do jakiejś miseczki (można to później użyć np. do ciast, u mnie nie znajduje jednak zastosowania, po prostu to wylewam).


Co jakiś czas delikatnie mieszamy, wówczas dolna warstwa przedostaje się na górę i dzięki temu tworzy na powierzchni pianę, którą zbieramy.


Moment idealnego sklarowania jest łatwo zauważalny, bowiem
masło przestaje nagle bulgotać, tworzy się gładka tafla.

To jest ten moment, u mnie trwa to ok.30-35 minut, by garnek zdjąć z palnika i odstawić na kilka minut (ok.5-10). Zbieramy resztki piany, a następnie delikatnie zlewamy czysty tłuszcz, który uzyskał już
bursztynową barwę do przygotowanych wcześniej słoików, uważając by nie zlać dolnej warstwy, która jest do wyrzucenia.


Można się także trochę pobawić i przelać gotowy produkt przez złożoną kilkakrotnie gazę lub filtr do
kawy wyłożone na sitko i dopiero wówczas przefiltrowane
masło zlewamy do przygotowanych słoików. To gwarantuje jeszcze większą czystość gotowego produktu, ale nie jest to konieczne.


Tak uzyskane ghee ma cudowny
orzechowy, dla mnie wręcz karmelowy zapach i smak (gdyby dodać
słodyczy, smakowałoby zupełnie jak karmel).


Po wyjęciu z lodówki, jest bardzo twarde, wręcz się kruszy, wszak to prawie 100% tłuszcz.


Smacznego :-)