ßßß
Pierwsza porcja zdjęć za nami.Poniżej kolejna, a zaczynam od fabryki ciastek :)Pasteis de Belem - to narodowe dobro Portugalii. Jest to delikatne (bardzo delikatne) francuskie ciasto, bardzo chrupiące, ze złoto-brązową skorupką, a w środku leciutki, cieplutki krem a'la budyń. Na wierzch szczypta cukru pudru i/lub cynamonu. Mówię Wam - NIEBO W GĘBIE!Mam nadzieję, że nabraliście apetytu ;) Dla mnie te ciacha były magiczne. Dobre zarówno gorące, zaraz po wyjęciu z pieca, jak również zjedzone na drugi dzień.A teraz hala z jedzeniem, bo nie wiem jak inaczej nazwać to miejsce. Podczas zwiedzania natknęłam się na wielki budynek, mega surowy na zewnątrz. Weszłam i oniemiałam :)
I dalszy ciąg zdjęć jedzeniowych. Mam nadzieję, że jecie oczami podobnie jak ja :)Jak pewnie zauważyliście - wszędzie są ziemniaki. Rzeczywiście to chyba najpowszechniejszy dodatek :)A na koniec półka jednego ze sklepików, a jest tam takich wiele, z puszkami, w których są głównie sardynki, widziałam też małże.
Mam nadzieję, że spodobały Wam się zdjęcia. Dla mnie to w sumie pamiątka, a dla Was być może info co tam właściwie można zjeść. Byłam tam zbyt krótko by spróbować wszystkiego, ale może kiedyś jeszcze tam wrócę...Smacznego!
















