W poszukiwaniu smaku #28 – Deserownia

nazwa

Wykonanie

Pewnego pięknego, słonecznego dnia, wracając do domu, zauważyłam, że Szklarz już szklarzem nie jest.. musiałam przyjrzeć się tej sprawie z bliska ;)
Okazało się, że w budynku, gdzie kilka(naście??) lat temu moja Babcia, będąc w Polsce na święta, dorabiała szkiełko do podręcznego lusterka, znajduje się cukiernia. Nie lubię, gdy miejsca z dzieciństwa tak drastycznie się zmieniają.. Uznałam jednak, że warto sprawdzić nowy „słodki” punkt, tym bardziej, że nie mam do niego daleko. I tak znaleźliśmy się w Deserowni.
Pierwszą rzeczą, która zwróciła naszą uwagę była porcja brownie ze słonym karmelem, czekająca na ladzie na fanów łączenia słodkiego ze słonym, czyli m.in. na mnie. Oprócz kawałka czekoladowej dobroci skusiliśmy się na 3 wypieki ze stojącej nieopodal szklanej witryny – tartę z malinami, sernik z owocami i bezę z truskawkami.
Przewrotnie zacznę od pozycji, która najmniej mi smakowała – od tarty. Cudownie świeże owoce, ułożone na delikatnym kremie, z cienką warstwą dżemu owocowego zapobiegającego rozmoczeniu kruchego spodu. I własnie ten spód, przy całej jego kruchości i idealnej grubości, najmniej przypadł mi do gustu. Może był zbyt wytrawny i kakaowy, jak na mój gust?
Sernik z owocami, podanymi w formie dżemu na wierzchu i pomiędzy serową i ciasteczkową warstwą. Delikatny, nie za słodki – zdecydowanie jeden z lepszych, jakich mieliśmy okazję spróbować.
Jednak to beza z truskawkami była absolutną gwiazdą. Dwie warstwy kruchej z zewnątrz i delikatnie miękkiej wewnątrz bezy, z warstwą dżemu i kremem zawierającym mascarpone i bitą śmietanę. I jak byłam sceptycznie nastawiona do obecności tego niezwykle popularnego w deserach sera, tak po pierwszym kęsie przekonałam się, że jednak można zrobić z niego „coś” delikatnego. Jednak największą zaletą deseru było to, że nie był on za słodki. A z kilkoma zbyt słodkimi bezami miałam już niestety do czynienia.
Druga wyprawa do Deserowni była już jak najbardziej zaplanowana – spotkałam się z Elą, przesympatyczną połową małżeństwa, prowadzącego tę krainę cudowności. Przy okazji dowiedziałam się, że Szklarz nie zniknął, tylko przeniósł się do innej części budynku – kamień z serca.. ;)
Tym razem miałam okazję spróbować Banoffee – tarty, którą możecie zobaczyć na pierwszym zdjęciu tego wpisu. Na jasnym, kruchym spodzie znalazła się bananowo-karmelowa smakowitość, wykończona płatkami migdałów. Do tego porcja znakomitej lemoniady z miętą.
Zdecydowanie najpopularniejsze wśród klientów Deserowni (i zarazem będące ulubionym wypiekiem Właścicielki) są bezy. Do tej pory mieliśmy okazję spróbować 4 wersji i każda była znakomita.
Z truskawkami – opisałam wyżej.
Z malinami (i borówkami) – ta sama historia, co w wersji z truskawkami, tylko bez truskawek.
Cytrynowa – z sosem cytrynowym na wierzchu i również cytrynowym kremem w środku.. Balansująca na granicy „za słodkości” i „za kwaśności”, ale jej nie przekraczająca. Idealne wyważenie smaków.
Z karmelem – po pierwszym kęsie czułam niedosyt i mało brakowało, a stałaby się sporym rozczarowaniem. Ale! Oprócz standardowego kremu i karmelu na wierzchu i wewnątrz, w środku znajdziecie rodzynki (!) i orzechy włoskie (!), które „robią” ten deser. Beza i bakalie? Tak, poproszę!
Jeśli kiedyś skierujecie swe kroki w kierunku Deserowni, możecie być pewni, że znajdziecie w niej bezę i sernik, którąś z tart i blok. Oczywiście, jeśli jakaś banda łasuchów Was nie uprzedziła ;)
Z kolei gdybyście chcieli zamówić wypiek na specjalną okazję (np tort urodzinowy), pamiętajcie, by zrobić to z wyprzedzeniem – 3-4 dniowym dla „zwykłych” tortów i min. tygodniowym, dla „zamówień specjalnych” dekorowanych np figurkami z lukru plastycznego. I nie bójcie się się prosić o wersje bezglutenowe, bezcukrowe, na bazie mąk orzechowych czy o mniej typowych połączeniach smakowych :)
Oprócz punktu stacjonarnego na Ursynowie, wypieki Deserowni znajdziecie m.in. na Targu śniadaniowym na Żoliborzu, Ursynlove, O obrotach ciał niebieskich na Powiślu, jak i w kawiarniach w Centrum i Wilanowie.
Śledźcie ich profil na Facebooku (KLIK), żeby być na bieżąco.
Z całego serca polecamy Wam Deserownię – ze względu na fantastyczne wypieki (i lemoniadę!) jak i miłą atmosferę i przesympatycznych Właścicieli. Trzymamy kciuki za rozwój i już nie możemy doczekać się propozycji jesienno-zimowo-bożonarodzeniowych!
PS na zdjęciu poniżej czekoladowa tarta z owocami i kremem czekoladowym (o smaku BARDZO zbliżonym do kremu w mrożonych ciastkach mojej Babci), tarta cytrynowa, tarta z malinami i niepozornie wyglądające kruche ciasteczko z płatkami migdałowymi.
Źródło:http://sweetworldofs.pl/2014/07/29/w-poszukiwaniu-smaku-czesc-28-deserownia