ßßß Cookit - przepis na Walentynkowe Stefany 2011

Walentynkowe Stefany 2011

nazwa

Wykonanie

Razem ze znajomymi w zeszłym roku wymyśliliśmy sobie oscarową imprezę, na której oglądamy i oceniamy filmy i pieczemy ciasteczka. Miały być w kształcie statuetki Oscara, ale "trochę" nam nie wyszły...
Zostały więc nazwane Stefanami. W tym roku mieliśmy "Stefany reaktywacja", ale niestety nie udało mi się zrobić żadnego zdjęcia oprócz tego, dopiero na drugi dzień:
To było ostatnie ciastko jakie zostało, forever alone :P, nic więcej nie udało się ocalić. Właśnie dlatego po powrocie do domu zagniotłam stefano-ciasto i upiekłam kolejne ciasteczka. Tym razem już nie Stefany, ale serduszka :) W końcu Walentynki zbliżają się wielkimi krokami ;)
Składniki:
175g miękkiego masła (można użyć margarynę, ale masło nadaje lepszy smak)
200g cukru
2 jajka
cukier waniliowy (całe opakowanie 16g)
400g mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka soli
Przygotowanie:
Do miski wsypujemy mąkę (można użyć stolnicy) i mieszamy z pozostałymi suchymi składnikami. następnie wkrajamy masło.
Na stolnicy można je przesiekać razem z mąką, w misce jeśli nie chcemy jej pociąć rozrabiamy masło palcami razem z sypkimi produktami. W momencie kiedy całość jest grudkowata, skłonna do łączenia i nie ma większych kawałków masła wlewamy skłócone jajka i wyrabiamy ciasto. Nie trzeba się przejmować jeśli są widoczne kryształki cukru. Można to zrobić mikserem jeśli ma mocny silnik, ale ja wolę ręcznie.
W tym się kryje cała radocha pieczenia - ubabrać się w mące :]
Jeśli ciasto jest zbyt wilgotne, za mocno klei się do rąk można dodać mąkę, a jeśli suche składniki nie chcą się wgnieść do masy można dodać odrobinę wody. Lepiej dodać wodę, a nie mleko, bo z mlekiem ciastka nie urosną wcale i będą twarde.
Wyrobione ciasto zawijamy w folię spożywczą aby nie nabrało zapachów z lodówki i chłodzimy przez godzinę.
Po godzinie wałkujemy ciasto na grubość ok 0,5cm, "na oko" ;) (ważne, żeby miało mniej-więcej jednakową grubość, żeby się równo piekły) i wycinamy dowolne kształty. Można użyć gotowych foremek lub wycinać ciasto nożem.
Układamy na papierze do pieczenia i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni i ustawionym na "górę i dół" przez ok 8-10 minut . Swoje piekłam do lekkiego zarumienienia, ciastka są wtedy bardzo delikatnie chrupiące.Kiedy są ciemniejsze mają bardziej wyrazisty smak.
Ciasteczka można ozdobić lukrem, kajmakiem albo inną mazią, a na nie ponaklejać orzechy, płatki migdałowe lub kolorowe patyczki. U mnie w iście walentynkowej wersji z czerwonym lukrem :)
Smacznego!
Wpis bierze udział w akcji:
Źródło:http://dobrejedzonka.blogspot.com/2012/02/walentynkowe-stefany-2011.html