ßßß
Dziś po raz kolejny sięgam po dawny przepis z notatnika mojej mamy - to są ciasteczka, które moja mama zawsze wypiekała, a w szczególności i hurtowych ilościach na święta i właśnie kojarzą mi się ze świętami. To są ciasteczka kryzysowe, gdy w sklepach nie było dosłownie nic, a człowiek musiał sobie radzić, więc to może być dla niektórych z Was zaskakujące, że to są ciasteczka smalcowe, tak, nie przewidziało się Wam - smalcowe !. Można smalec wymienić na przykład na masło, ale to już nie będzie ani ten przepis ani ten smak, za którym właśnie tęsknię.W notatniku mojej mamy owe ciasteczka zwą się ciasteczkami przez maszynkę . Jeżeli jesteście w posiadaniu odpowiedniej nakładki na maszynkę, to właśnie tak je róbcie, ale wtedy nie chowajcie ciasta do lodówki. A jeżeli będziecie je wałkować i wykrawać foremkami (jak ja, bo nie mam takiej nakładki na maszynkę do mięsa), to wtedy warto ciasto schłodzić w lodówce, wtedy łatwiej się z tym ciastem pracuje.I co najważniejsze, to jest moje wspomnienie z dzieciństwa, ale oczywiście w wersji bezglutenowej . Zapraszam :-)* * *Składniki (z podanych proporcji wychodzi ok. 5 blach ciasteczek):1 kostka miękkiego smalcu - 200 g1 szklanka skrobi ziemniaczanej1 szklanka mąki kukurydzianej1/2 szklanki mąki ryżowej + do podsypywania3/4 szklanki cukru3 całe jajka1 łyżeczka bezglutenowego proszku do pieczenia1 łyżeczka cukru z wanilią1 łyżeczka gumy guar1 łyżka kwaśnej śmietanyWykonanie: